niedziela, 2 lipca 2017

Powrót po roku.......... czyli masa pomysłów do zrealizowania




Wierzba .....Pleść czy nie pleść oto jest pytanie :)


Adam.
Witam szanownych czytelników po roku nie istnienia w świecie wirtualnym (żadnych fejsów nie miałem nie mam i mieć nie będę,notabene to stanowi ulubiony powód do utyskiwań mojej koleżanki małżonki)  i przepraszam za tak niefrasobliwe traktowanie wszystkie osoby które obserwowały moją walkę z materią pod postacią naszego rancza odziedziczonego po wujku żony.
Powodów jakie miały wpływ na zawieszenie projektu było kilka ja zmieniłem prace na bardziej  wymagającą  co jak to często bywa w naszym fikolandzie  wcale nie oznacza lepszego wynagrodzenia ale na pewno więcej obowiązków.No i drugi powód bodajże najważniejszy to to że główny hiper super kierownik i projektant (żona) osierociła nasz projekt ...tzn.poszła do pracy co wcale nie jest fajne dla kogoś kto raczej wydaje polecenia (mnie) aniżeli ich słucha i  wykonuje.
Z racji tego że kierownik jest zajęty robieniem kariery zawodowej ja stworzyłem kilka mniejszych przedsięwzięć  nie koniecznie związanych z tym głównym a w miarę czasu i sił będę  starał się wrzucać tu foty i opisy tego jak walczę z tym aby efekty końcowe przypominały to co było w założeniach u podstaw projektów prze zemnie tworzonych.
Parę słów należy poświęcić temu co było zrobione i jak to wszystko funkcjonuje i wygląda po roku.
TANI PŁOT ocena
1)Siatka leśna- okres roku przetrwała bez żadnych przygód i wygląda dalej jak siatka leśna ocena 5
2)Słupki metalowo-drewniane drewno wygląda na zdrowe a metal nie rdzewieje ale trzeba to będzie pomalować to też mocna 4
3)Żywopłot- tu w ocenie  mam rozterkę jak przy walkach  A.Gołoty niby się chłopina starał ale w kluczowych momentach coś nie pykło tu ocena to 6 czyli 1+2+3 a gdzie nie gdzie nawet suma tych liczb 6.W miejscach kluczowych dla nas ze względu prywatności polegliśmy na całej linii czyli łyso od płotu przy drodze, wina leży po naszej stronie bo z racji tego że tam nie mieszkamy tylko bywamy to w największe upały zeszło roczne  słońce spaliło młode pędy wierzby.
W momencie jak wierzba była sadzona żona twierdziła że to ona będzie się nią zajmować jej pielęgnacją  aby wyglądała jak ta w internetach czyli ładnie zaplatana i w ogóle.
Ale na twierdzeniu się skończyło a ja dla zasady ręki do tego nie przyłożyłem i teraz mamy MIEJSCAMI płot w stylu wietnamskiej dżungli czyli w stylu fristajl.
TRAWNIK
Tu dla odmiany to ja dałem ciała, osoby które czytają tego bloga po raz pierwszy odsyłam do mojego postu TRAWNIK PRAWIE ANGIELSKI jest tam wzmianka na temat cen trawy i tego że udało mi się oszczędzić kasę kupując tańszą tzw.pastwiskową,cieszyłem się w tedy jak by mi ktoś 100 zł.w kieszeń wsadził o ja głupi i naiwny.Opisze tu to co mnie w związku z tym spotkało.
W pierwszych kilku tygodniach mimo braku jakichkolwiek dodatkowych zabiegów w stylu podlewania i zacieniania i tym podobnych trawa ładnie się przyjęła upały były straszne (pacz wierzba) a jej nic normalnie rewelka.Koszenie co dwa tygodnie pełny relaks.Problemy zaczęły się od maja tego roku,w moją trawę wstąpił szatan i to musi z Amazonii bo tam tak wszystko piekielnie szybko rośnie.Trzeba to cholerstwo kosić co tydzień bo po dwóch tygodniach to ciężka 5 godzinna harówa i 5 konny B&S ledwo daje rade a po trzech tygodniach pozostaje paciorek do św.Judy i proszenie kochanego teścia o odsiecz w postaci c360 i kosiarki rotacyjnej a potem to już z górki tylko 3 godziny grabienia.
Z racji obowiązków zawodowych mój pobyt tam ostatnio ograniczał  się tylko i wyłącznie na walce z zielenią rozważam zakup kosiarki listwowej ewentualnie zajmę się hodowlą kóz lub królików  bo czasami mam już dosyć.
Ot po prostu nadmiar dobrobytu trawnik piękny trawa mocna naprawdę polecam tylko rośnie to wszystko tak że aż strach.
ŁAZIENKA
Tu nic strasznego się nie wydarzyło i jest na etapie na którym znajdowała się wcześniej.
Przez mrozy pękła jedynie rurka w piwnicy przy zaworze ale na szczęście woda była zakręcona na głównym zaworze.

Tak pokrótce przedstawia się stan naszego gospodarstwa po roku od założenia bloga który czytacie tekst ten będzie wzbogacony o zdjęcia jak tylko moja żona dokona ich w plenerze.

Pzdr.Adam




Jak widać na załączonym obrazku rośnie gdzie chce












środa, 13 lipca 2016

Tania łazienka od zera do..........?.. Imitacja muru ,cegła z gipsu






 Imitacja muru już dawno zwróciła moją uwagę ,bo idealnie zgrała by się z upragnionym shabby chic (styl przyprawiający mojego męża o drgawki). Po przejrzeniu kilku publikacji doszliśmy do wniosku że to fajna alternatywa dla płytek i że troszkę urozmaici łazienkę. Problem , jak to zwykle bywa w naszym przypadku, pojawił się po sprawdzeniu cen gipsowych płytek, koszt to ok 27 zł za paczkę tzn pół metra kwadratowego . Fakt wygląda to świetnie, ale przy sześciu metrach kwadratowych to już okrągła sumka ,a przecież nie o to chodziło. Jako że uparłam się na to jak osioł, mąż wziął sprawę w swoje ręce, i znowu z pomocą przyszedł internet. Z uśmiechem na twarzy oświadczył że znalazł rozwiązanie dla problemu.
Gdyby wtedy wiedział ile będzie nas to kosztowało pracy ........................... ;)
Z zapałem godnym lepszej sprawy zabraliśmy się do poszukiwania materiału na upragniony mur,
Łatwo poszło bo ów filmik był filmikiem reklamowym a specyfik (tynk gipsowy GOLDBAND knauf ) używany  na nim był ogólnie dostępny we wszystkich sklepach z budowlanką , kolejną niezbędną rzeczą była szpachelka . Jako że mąż mój jest osobą niezmiernie zapobiegliwą ,weszliśmy od razy w posiadanie kilku różnych tzn z ząbkami, bez ząbków, większych,  mniejszych i tak wyliczając doliczyła bym się  pewnie z sześciu bo a nóż przydasie . Zabrakło jeszcze tylko foremki w rozmiarze cegły ,ale kilka listewek i sprawne rączki mojego M i foremka gotowa.




A no i jeszcze folia zabezpieczająca płytki . :)

Czy wy też zauważyliście że na filmikach instruktażowych z you tube wszystko jest takie proste .
No więc nic nie jest proste, ale najtrudniejsze okazało się doprowadzenie tynku do właściwej konsystencji.Bo albo spływa po ścianie , albo twarde jak kamień.
Po kilku próbach udało nam się znaleźć złoty środek, jeszcze tylko odpowiednia grubość tynku i pierwsze rzędy zrobione.


Byliśmy tak zaaferowani że nie zauważyliśmy że zrobienie tych kilku cegiełek zajęło nam pięć godzin.
Jak to "mówią praktyka czyni mistrza " No chyba nie w naszym przypadku bo kolejne też zajęły mnóstwo czasu. Mężuś nakładał tynk a ja pieczołowicie,odbijałam i odrysowywałam palcem każdą kolejną cegiełkę .





Podsumowując koszt 30 kilo tynku to ok 36 zł pomijając 3 wyrzucone porcje wystarcza na ok 6 metrów kwadratowych ściany, szpachelka duża do wyrównywania powierzchni i mała bo łatwiej się nią nabierało z wiadra- koszt ok 20 zł . Jeśli chodzi o roboczogodziny to ok 20 ;) + 4 na rozrobienie pierwszej właściwej  porcji tynku.

Pomalowaliśmy ścianę na biało mój M stwierdził że wygląda jak ściana w chlewku ,ale z powagą utwierdziłam go w przekonaniu że tak ma być .Teraz myślę że ma trochę racji ale ci może się nie wyda ..



   

niedziela, 3 lipca 2016

Tania łazienka od zera do ......? Wylewka, płytki i............

Witam w tym poście zajmiemy się tematem naszej łazienki a właściwie brakiem takowej a znak zapytania w tytule świadczy o tym że sami nie wiemy dokąd nas ten temat zaprowadzi i jaki kształt przyjmie efekt końcowy tej drogi ......... aż sam się boje :)
Pamiętacie jak pisałem o plątaninie rurek w piwnicy i o tym że temat łazienki w tej budowli został zamknięty na etapie wygospodarowania pomieszczenia na takową oraz tu szok na doprowadzeniu do tego pomieszczenia jednej słownie jednej rurki z zimną wodą która to notabene i tak nie była do niczego podłączona.Zaczynam opisywać temat od tak prozaicznego tematu jak instalacja wod-kan ponieważ ja sam pierwszy raz stykam się z tym problemem a moje pojęcie o TYCH sprawach ograniczało się do tego że fi oznacza średnicę rury a kolanko to ta sama rura tylko zgięta.
Ale zanim zmienimy się w Mario-Bros to trzeba pomyśleć co i gdzie chcemy mieć, tu najlepiej skontaktować projektanta (żona) która uważa że można zrobić wszystko z doradcą technicznym (teść) który zrobi co uważa :) grunt to nie mieszać się w starcie tytanów i przytakiwać obojgu to może to przeżyjemy. To moja technika  która pozwala mi przetrwać takie momenty.
Po uzgodnieniu co gdzie ma stać czas było się zabrać do kucia,wiercenia,przebijania czyli wszystko co trzeba aby rury były schowane w ścianach .Potem trzeba było rury ciąć, gwintować,łączyć uszczelniać pakułami no i wiecie te wszystkie cale mufki śrubunki kolanka 90 i 30 stopni mógłbym o tym pisać godzinami co nie zmienia faktu że NIE MAM bladego pojęcia o tym wszystkim (no może po za kuciem) a całą instalacje wykonał mój teść bo on po pierwsze primo ma sprzęt po drugie primo ma wiedze po trzecie primo to ja tej wiedzy nie posiadam.Od siebie dodam że jeśli nie macie takiego teścia jak ja (a na pewno nie macie) to lepiej zatrudnić do tego etapu prac kogoś kto ma pojęcie o tym co robi gdyż ponieważ któregoś pięknego dnia na ścianie może się zacząć pojawiać obraz Merlin Monroe albo Merlina Mensona w zależności od naszej wyobraźni ale nie zależnie o tego efekt będzie jeden ,panie to trza kuć.
Po etapie rur w ścianie nadszedł czas na odpływy tu sprawa poszła łatwiej ponieważ jak pisałem pod całym domem są piwnice co ułatwia poprowadzenie rur odpływowych , następnie trzeba było wylać posadzkę tu dzielnie pomagałem mieszając zaprawę i targając błotko w wiaderku z zewnątrz do środka i posadzka w łazience została zrobiona a więc po tym etapie doszliśmy do stanu zero.







Te płytki które widać na posadzce to tyko przymiarka a na ich temat będzie dalej w poście.
Na tym etapie mój architekt zaczął rozmyślać nad stylem w jakim będzie wykonana nasza łazienka i tu pojawiło się słowo a właściwie to dwa shabe chick czy jakoś tak .Ja jak to ja nie zareagowałem w porę i masz babo placek a właściwie masz chłopie problem, pierwsze co to oczywiście dokształcanie w gogle i oglądanie grafik itp.itd .no niby wszystko fajnie w starym stylu stare szafki stare drewno no niby sam odzysk i recykling dopóki nie zacząłem przeglądać Allegro i Olx w poszukiwaniu tego typu gratów.Jak zobaczyłem ceny za tego tego typu przedmioty to na sam dźwięk słów o tym stylu dostawałem nerwowego drgania powieki i niekontrolowany wyszczerz zębów no bo jak można za cynkową balie na koślawych niby lwich nóżkach winszować sobie 2,5 koła papieru.
Po dyskusjach (ostro było) z moim zarządcą doszliśmy do konsensusu że robimy łazienkę w stylu fristajl
czyli bierzemy co nam wpadnie w łapy i próbujemy z tego coś ulepić.
Na pierwszy ogień poszło to co w łazience jest absolutnie potrzebne czyli wanna,sedes i umywalka(ceny w sklepach są wiadomo jakie) więc tu z pomocą przyszedł mi mój przyjaciel który to pomógł mi załatwić całe wyposażenie od firmy która robi remonty i przy okazji pozbywa się demontowanej armatury koszt tyle co własny transport z miejsca remontu


Drugie co jest potrzebne to coś na tą posadzkę więc udaliśmy się do sklepu z płytkami i tu znowu ściana finansowa bo drogo jak jasny gwint ale od słowa do słowa z paniami z działu płytek moja lepsza połowa dowiedziała się że są płytki z drugiego gatunku czyli końcówki serii lekko wyszczerbione czy też posiadające jakieś prawie niewidoczne skazy i są do wzięcia po 10 zyla za metr.Super więc lecimy na magazyn szukamy Pana Roberta iiiiiiiii są całkiem fajne płytki dobieraliśmy je wielkością 30x60 (poniewczasie nasza wiedza została poszerzona o to że trzeba było wybierać raczej według kryterium grubości a nie wielkości) ale         wtedy cieszyliśmy się jak szczerbaty na ostatniego suchara.
Reszta na temat taniej łazienki potem bo teraz meczyk w tv :)
Euro se poszło to czas kontynuować nierówne zmagania na polu ja i moja połowica kontra łazienka.
Mając już te płytki trzeba się zaopatrzyć w klej do takowych,fugę jak i narzędzia do czynności które należy wykonać aby nasza podłoga przypominała tą z katalogów i periodyków typu murator dom itp.
Żeby nie było piszę,, przypominała,, bo jak ktoś wam powie że to zajebiście proste i łatwe to z czystym sumieniem możecie go odesłać na drzewo, bo ani to łatwe ani przyjemne a na pewno nie proste.
I po wszystkim jeśli  efekt naszych prac będzie chociaż  w 70%  przypominał wygląd z katalogów powinniśmy odtrąbić sukces i porzucić dotychczasowe zajęcie i zająć się karierą glazurnika w państwach starej uni szwagier tak mówił a ja mu wierze bo się tym zajmuje na co dzień.
Po pierwsze trzeba rozplanować sposób i ułożenie poszczególnych płytek.Jeśli kupimy płytki z jakiejś kolekcji to mamy prościej ale my mieliśmy glazurę z łapanki nie to żebym skarżył bo łapało się co było .
W takiej łapance ważne jest aby poszczególne płytki miały tą samą grubość bo dociąć zawsze można a pogrubasić albo pocienić się nie da nam wyszło to w praniu to też potknąć się i wybić zębów  nie można ale trochę jak to nam do perfekcji  brakło.
Tu kawałek planu


Kiedy mamy plan co i jak przychodzi czas na rozrobienie  kleju robimy to zgodnie z instrukcją na opakowaniu bo inaczej będziemy mieli gotowy obciążnik do parasola ogrodowego ja żonie powiedziałem że tak chciałem to za pierwszym razem za drugim ten manewr nie przeszedł  alllle ja jako prawdziwy mężczyzna nie czytam jakiś tam instrukcji to też za trzecim razem klej rozrabiała żona.
 Przed samym kładzeniem płytek  posadzkę trzeba ochlapać gruntem to taki mleczny płyn który ma nam pomóc co by nasze płytki lepiej trzymały się podłoża.
No i przyszedł kulminacyjny moment czyli klej na płytkę klej na posadzkę kładziemy równamy wszystko ładnie czysto pięknie jedna płytka druga .............tzn.tak miało być gdyby robił to ktoś inny a nie ja(z plastyki kiepski byłem).
Klej był wszędzie na butach, spodniach obok wiadra na ścianie czyli ogólnie wszędzie tylko nie tam gdzie trzeba,ma żona skwitowała to słowami przecież na yotube to takie proste żałujcie że nie widzieliście mojej miny i żądzy mordu która pojawiła się w moich oczach(Niewdzięczna bestyja)
W przypływie mojego geniuszu powiedziałem żeby se sama te płytki kładła pewny tego że nie podoła temu arcy trudnemu zadaniu po czym walłem focha i poszedłem do auta po zachomikowane piwo i telefon co by odpalić yotuba i zobaczyć jak TO się robi.
Po jasnym pełnym a właściwie dwóch  i instruktarzu z neta postanowiłem wrócić na plac boju rzut oka do łazienki a tam moja żona w najlepsze kładzie sobie płytki to też nie chcąc jej przeszkadzać wycofałem się na korytarz gdzie była maszynka do cięcia glazury  i mój browar ,od tego momentu praca poszła jak z płatka ja docinałem a żona układała glazurę.
Tak wyglądała podłoga po położeniu płytki i w trakcie fugowania
Animal na fotce nie jest niezbędny do przeprowadzenia prac opisanych powyżej :)



Po fugowaniu zapragnęliśmy zobaczyć jak będzie wyglądać nasza łazienka to też wtargałem wannę , sedes i ustawiłem na miejscach w jakich się będą docelowo znajdywać




Tak i wiemy że każde pomieszczenie powinno się wykańczać od góry czyli od sufitu do podłogi ale jak zapewne można się już zorietować my nie robimy tak jak wszyscy :)

CDN. nastąpi














niedziela, 26 czerwca 2016

Żywopłot z wierzby po 2 miesiącach Living willow fence



Wierzba rośnie jak szalona . Niektóre pędy mają już po 60 cm żywopłot jest gęsty i wygląda naprawdę ładnie . Póki co nie zaplatany pędy są jeszcze zbyt kruche.


Moja altana - tzn za jakiś czas na razie kółko wysypane kamieniem i obsadzone wierzbą :)





Niestety nie wszystkie sadzonki poradziły sobie z upałami. Nie jest ich wiele ale w kluczowym dla mnie miejscu bo przy drodze a właśnie najbardziej zależało mi na osłonięciu podwórka od tej strony.



 To jest główny sprawca tej posuchy. Jesion- jego korzenie sięgają w głąb podwórka na ok 1,5 m i dokładnie taki promień dookoła drzewa jest całkowicie pozbawiony roślinności .


środa, 25 maja 2016

Trawnik " PRAWiE" ;) angielski


          Ponieważ, jak już zdążyliście się domyślić. W naszym związku tym złotoustym jest mój mąż. Pozwólcie więc że krótko acz rzeczowo podsumuję przebieg prac ogrodowych w naszym raju.

1.W życiu się tak nie urobiłam
2.Wydaliśmy dużo więcej niż było w planach.
3. Patrz pkt 1
4. Było warto !


            Praca na ogrodzie dobiegły końca . Sama w to nie wierzę, bo ogród to miejsce w którym praca nigdy się nie kończy, ale na dzień dzisiejszy po morderczych weekendach, gonieni terminami ,bo to posadzić a tamto posiać i wszystko na zeszły tydzień. Udało nam się zamknąć prace ogrodowe. Trawka została posiana (więc padaj deszczyku  padaj).
            Wszystko wygląda super . Całkowicie przeszło moje oczekiwania i chociaż z tyłu głowy plączą się nowe pomysły dotyczące zagospodarowania uporządkowanego już terenu, totalnie wypruci z kasy musimy dać na wstrzymanie ( chwilowo :) ).
   

PODZIĘKOWANIA DLA TATUSIA (naszego dobrego wróżka) ZA UŻYCZENIE SPRZĘTU CIĘŻKIEGO , bo bez tego mogło by się skończyć pogotowiem .

Sylwka


Witam teraz będzie pisał mąż czyli  ,,ten złotousty,, jak mawia moja lepsza połowa.
Pamiętacie jak pisałem że mojemu kierownikowi  marzy się Angielski trawnik czyli taki na którym piłeczka do golfa sama wybiera gdzie chce się toczyć i nie trzeba jej do tego szturchać kijem.W tamtym czasie potraktowałem to jako żart ale nie zdusiłem tego w zarodku i TO zemściło się na mnie w najmniej odpowiednim momencie ,pamiętajcie takie pomysły należy wypalać gorącym żelazem żeby ślad po nich nie pozostał.
Wszystko zaczęło się w miły piąteczkowy poranek kiedy to rozmyślałem o plątaninie rurek w piwnicy
i o tym jak zamieniam się w Mario Bros (dla niewtajemniczonych to taki hydraulik )i o tym jak fajnie będzie mieć tam łazienkę i w ogóle że to jedna z ważniejszych rzeczy w tym całym ambarasie.Ale w tedy ni stąd ni zowąd ...........
Konsumując pyszne śniadanie usłyszałem jak moja małżowina informuje mnie że posadzimy sobie  trawkę , zamarłem z otwartą paszczą i pomidorkiem z niej zwisającym i z myślą o wesołej rodzince osiedlowych dilerów.Po krótkiej chwili kiedy moje myśli wróciły do rzeczywistości (wiecie jak to jest) okazało się że ona chce posiać trawę na ranczu.Poinformowałem ją że tegoroczny budżet i czaso-plan tej pozycji nie obejmuje no i zaczęła się walka.Wydawało mi się że wygram bo miałem już przeciwnika na deskach ale skoro ja nie chcę to ONA poprosi TATE sami przyznacie że to chwyt po niżej pasa/godności każdego mężczyzny.

Przygotowanie do siania trawy czyli jak z tego


zrobić to




i to


Te stópki na fotce to zostawił mój siewnik do trawy marki Sylwia :)

Ale zanim zajęliśmy się pracami stricte związanymi z sianiem trawy trzeba było wykonać kilka prac poprzedzających co już oczywiście nas nie zaskoczyło bo to u nas normalna kolej rzeczy.
Czyli porządki najpierw do szopy powędrowały sztachety i przęsła ze starego płotu oraz wszystkiego rodzaju deski i inne drewno które można spożytkować na opał lub w innym celu.Z powierzchni ziemi zebraliśmy kilka taczek gruzu i różnego rodzaju śmiecia.
Nadszedł czas na zajęcie się większymi gabarytami które w raz z ranczem odziedziczyliśmy po wujku żony a mianowicie parą betonowych słupów energetycznych które to malowniczo zalegały na środku naszej posesji,



Problem z nimi nie polegał na tym co z nimi zrobić bo plany miałem tylko jak i czym to zrobić bo jeden warzy ok 700 kg .Wynajęcie HDS-a było by najprostsze (takie urządzenie hydrauliczne coś w stylu dźwigu ) cud malina i orzeszki ale ma jedną wadę a mianowicie cena za usługę to za 1 roboczo godzinę od 70 zł wzwyż plus rzecz jasna dojazd.
A chciałem z nich ułożyć bariery do wjazdu do piwnicy pod dom



Po kalkulacjach i rozmyślaniu stwierdziliśmy z żoną że zrobimy to sami po egipsku czyli turlamy wielki głaz małymi łapkami po okrągłych rolkach (pomysł żony ) ja do pomysłu dodałem auto w roli muła pociągowego.Możecie wierzyć lub nie ale we dwoje daliśmy radę to zrobić a byliśmy przy tym dumni jak byśmy co najmniej piramidy z Gizy wybudowali.
Zdjęcia słabe bo mój domofon miał gorsze dni w uwiecznianiu naszych dokonań :)





W otworach które są od góry mój projektant zasadzi jakieś chabazie ale żeby tak się stało to trzeba było te słupy odpowiednio ułożyć co było największym problemem ale jakoś się udało.
Byliśmy naprawdę z siebie dumni.

Tu już w tym miejscu porządeczek w miejscu zalegania słupów.



To była ostatnia rzecz wielkogabarytowa która stała na drodze do naszego trawnika a więc znowu czytamy gogle jak posiać trawnik jak przygotować ziemię itp. Lekko licząc do posiania mieliśmy 13 ary czyli 1300 m2 powierzchni jak zobaczyłem ceny trawy i ile tego szajsu potrzebujemy to żona myślała że trzeba mnie będzie cucić w dziale ogrodniczym w mrówce .Woreczek 5kg trawy sportowej to (co oni gandzie tam dają)prawie koszt rzędu 80 zł a ilość tego starcza na 200 m2 więc mało nie zemdlałem jak se policzyłem z jakiej kasy trzeba wyskoczyć na ten walnięty trawnik.
Na razie wstrzymałem się z zakupem licząc na między narodowy protest ogrodników związany ze sztucznym zawyżaniem cen trawy na rynkach światowych(żona stwierdziła że nic takiego nie będzie miało miejsca) ale ja się łudzę że może akurat.
Frustrację swoją postanowiłem wyładować na glebie czyli łopata w dłoń i kopiemy czyli przygotowujemy ziemię pod siew.
Myślałem że chociaż to zadanie będzie proste bynajmniej takie się wydawało jak zaczynaliśmy .....
ale nie w tedy gdy po jednym dniu za pomocą łopaty i grabi przygotowaliśmy do siewu 120m2 a ręce nam odpadały przy kostkach .
tyle udało nam się zrobić ,,temi rencami,,


Żonie żal się mnie zrobiło i powiedziała mi że ona swojego tatę poprosi o pomoc a ten użyje jakiegoś magicznego sprzętu do walki z tym niedobrym gruntem który to przyprawił jej mężusia o bul plecków.
Z racji tego że moja duma w tym momencie skurczyła się do wielkości wiewiórczych jąder(nie obrażając wiewiórek) schowałem ją do najmniejszej swojej kieszonki i powiedziałem TAK kochanie poproś tatę.
 To ta maszyna która zmieliła moją dumę dałem jej na imię Wiesia ale inni mówią na nią
glebogryzarka




Wiesia,, zrobiła robotę,, jak określił to mój teść przy okazji dowiedzieliśmy się że cegły które były wyzbierane przez nas wcześniej to tylko promil tego co Wiesia swoimi pazurkami wydobyła z ziemi przy akompaniamencie uderzeń i rumoru który temu towarzyszył.



Po przejściu Wiesi zebraliśmy kolejne kilka taczek gruzu sic.
Następnym etapem było skopanie tego czego Wiesia dostać swoimi pazurkami nie mogła

trochę tu


tu gotowe pod trawę

tu jeszcze trochę prac w tym miejscu ktoś zrobił sobie składzik kamieni które z ,,radością,, kilofem wydobyłem


tu uporządkowane



Po przejściu Wiesi uzbrojeni z żoną w metalowe grabie zaczęliśmy wygrabiać kępy traw i innych chwastów które do tej pory krzewiły się bezkarnie na naszej posesji.
To znowu kilka taczek wszelkiego zielska patyków i tak znowu kamieni i kawałków cegły ale tym razem drobniejszych.
W trakcie tych prac doszliśmy do wniosku że trzeba by zagospodarować resztę sadzonek z wierzby które pozostały nam z żywopłotu i stworzyliśmy altankę


Teraz na tapetę wraca temat trawy który to przyprawiał mnie o stan bliski apopleksji.Rozwiązał się w sposób o tyle prosty co wręcz zaskakujący.Otóż kupując taczkę (którą do tej pory pożyczałem od teścia ) udałem się do sklepu rolniczego bo na wystawie była bryka za całe 100 zł a więc okazja.
Dobijając targu podsłuchałem jak klient obok dokonuje zakupu 5 kg trawy za kwotę 70 zł niby nic żadna okazja ALLE zapytał się na jaki metraż się to wysiewa sprzedawca odparł że worek na 14 ar.
Ło matko i córko jak byście widzieli jaki sprint odwaliłem do pólek z trawą pastwiskową (bo tak się nazywała) to Adam Nawałka (trener piłki kopanej) wziął by mnie na euro jeśli nie na reprezentanta to przynajmniej na tego gościa co wodę naszym orłom podaje.
Szczęśliwy jak dziecko z cukierków z taczką i DWOMA workami tej trawy (pomyślałem że im gęściej tym lepiej) wróciłem do domu gotowy do siewów.Tu tajemnica poliszynela że trawy typowo trawnikowe wcale aż tak nie różnią się składem od traw pastwiskowych ,dziwne prawda.
Potrzebowałem jeszcze czegoś czym tą trawę wysieję tu z pomocą przyszedł mi znowu teść i jego magiczny garaż w którego zakamarkach odnalazł się siewnik do trawy



Sypie się tu trawę do pojemnika i kręci korbką a wiatraczek równo rozrzuca nasiona przed nami i na boki,dobrze to robić w dzień bez wiatru bo i siew równy i nie trzeba nasion z nosa i oczu wydłubywać.Po sianiu dobrze jest jeszcze lekko wszystko zagrabić ja otrzymałem od teścia takie urządzenie, można takie kupić w markecie no ale ja mam dobrego duszka a wy nie :):)

Na koniec jak czytałem trzeba wszystko zwałować czyli przeciągnąć po całości wałem co też uczyniłem,mam nadzieje że mi to wszystko urośnie i jakoś nabierze tego anglosaskiego wyglądu.



Pozdrawiam
Adam

Tutaj galeria naszego prawie angielskiego trawnika po dwóch miesiącach od posiania
Nie był podlewany nawet w największe upały ale trawa się ładnie przyjęła